Kilka dni temu wiceprezydent USA Joe Biden określił podpisanie amerykańskiej ustawy zdrowotnej jako “big fu**ing deal”. Jego gafę zarejestrowały pobliskie mikrofony i usłyszały miliony telewidzów w Ameryce. Wypowiedź polityka szybko stała się internetowym memem, który postanowili wykorzystać webowi przedsiębiorcy.

Najpierw rzućmy okiem na samo wideo. W drugiej połowie słychać, jak podekscytowany wiceprezydent kieruje do Obamy swoje słynne już hasło. Mija kilkadziesiąt godzin i wirtualne sklepy w USA są pełne towarów z hasłem “This is a big fu**ing deal”.

Numer jeden — slipy:

Numer dwa — krawaty:

Numer trzy — koszulki:

Afera z Bidenem pokazuje, co tak naprawdę jest najważniejsze w e-handlu — elastyczność i wyobraźnia. Powyższe produkty pojawiły się na wirtualnych półkach, bo ich producenci byli w stanie prawidłowo ocenić popularność memu i błyskawicznie zareagować na bieżące wydarzenia.

Gdyby zrobili to raptem parę dni później ich przychody byłyby kilkakrotnie mniejsze.

Oczywiście za dwa czy trzy tygodnie wszyscy zapomną o biednym wiceprezydencie Bidenie. Koszulki i slipy powędrują do szaf. E-sprzedawcy będą jednak liczyć zyski… i szukać kolejnego wirusowego fenomenu opanowującego Sieć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *