Dwa tygodnie temu administratorzy Facebooka poinformowali o wprowadzeniu do największego serwisu społecznościowego świata kilku nowych, rewolucyjnych funkcji. Wszystkie je skupiono wokół nowej platformy znanej jako Open Graph.
W ramach niej zawarto wtyczki skierowane do wydawców oraz interfejs programowania aplikacji dla deweloperów. Cała Sieć zapełniła się przyciskami “Like”. Właściciele witryn zyskali możliwość dynamicznego raportowania działań realizowanych przez ich użytkowników.
Założyciel biznesowego serwisu społecznościowego LinkedIn Reid Hoffman powiedział, że Open Graph to świetny pomysł. Zasugerował, że na nowych rozwiązaniach Facebooka skorzystają nie tylko wydawcy stron WWW — wortali i blogów, ale także właściciele webowych biznesów.
Hoffman porównał Facebooka do tankowca (lepszy byłby chyba lotniskowiec). Małe firmy mogą towarzyszyć dużej jednostce i wzajemnie się wspierać — zasugerował. Oczywiście ci, którzy znajdą się na trasie takiego konwoju i będą próbowali go powstrzymać zostaną zniszczeni — ostrzegł.
Stworzone przez ludzi Zuckerberga społecznościowe wtyczki można bardzo łatwo dodawać do różnych rodzajów witryn. W połączeniu z silną obecnością w Facebooku (fanpage) młoda firma otrzymuje stosunkowo niedrogi i skuteczny kanał promocji oraz komunikacji z klientami.
Niektórzy eksperci traktują nowości w Facebooku jak początek rewolucji, która pogrzebie wyszukiwarki i wyniesie na piedestał społecznościowe rekomendacje. Dzięki temu nowe produkty i rozwiązania będą szybciej trafiać do użytkowników, a ci będą chętniej je wypróbowywać.