Podejście do biznesu można podzielić na dwie kategorie. Jedni stawiają na prymat wiedzy i powtarzalności, inni wierzą we fluktuację, przypadek i samych siebie jako twórców otaczającej ich rzeczywistości. Która postawa zwiększa szansę na Twój sukces? Spróbujemy na to pytanie odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie.

Co o biznesie mówią nam statystyki?

W dobie Internetu nie trzeba zatrudniać wielu researcherów, by dowiedzieć się o kilku prawidłowościach, którym podlega sfera prowadzenia własnego biznesu. Są one powszechnie dostępne w postaci liczb oraz niezliczonych historii przedsiębiorców, którym się (nie) powiodło.

  1. Pierwszą z nich jest liczba biznesów, które upadają. Otóż jest to około 90% wszystkich nowo zakładanych przedsięwzięć. Ponad 123 tys. firm jest zamykanych każdego dnia na świecie.
  2. Powodów jest wiele, ale we wszystkich statystykach poniższe kwestie pojawiają się zawsze: nierealistyczny model biznesowy, brak realnego zapotrzebowania rynkowego (brak klientów, czyli tzw. trakcji), brak gotówki, niekompetentny i źle zarządzany zespół, problemy osobiste CEO czy też niezdolność do egzekucji produktowej i rynkowej.
  3. Nie jest wcale oczywiste, że jeśli przetrwasz pierwszy rok, to przetrwasz również kolejne. Prawie 50% firm upada po trzech latach.
  4. Są branże, w których firmy upadają częściej, np. transport, handel i budowlanka, i są branże, w których łatwiej przetrwać, np. finanse, usługi, edukacja.
  5. Jeśli masz 60 lat, Twoje szanse na zbudowanie firmy, która przetrwa, są 3x większe od szans trzydziestolatka.

I tak dalej. Statystycznej wiedzy na temat prowadzenia firm jest naprawdę wiele. Znajdziesz do części z niej linki w bibliografii zamieszczonej na końcu artykułu.

Co oznaczają dla mnie statystki?

Przede wszystkim dają Ci wiedzę na temat tego, jak prowadzić firmę, by nie upadła i przynosiła korzyści otoczeniu. Nie musisz się wszystkiego uczyć na własnych błędach, możesz po prostu skorzystać na tym, że cenę za te błędy zapłacił ktoś inny. I to jest bardzo dobre podejście, które maksymalizuje Twoje szanse na sukces.

Podejście statystyczne często oznacza kopiowanie istniejących pomysłów rynkowych, sposobów działania, a nawet samych produktów. Skoro ktoś jest w stanie zarabiać w danym obszarze, jesteśmy w stanie i my, być może nawet uzupełniając produkt o jakieś usprawnienie lub wartość dodaną.

Skrajną ilustracją takiego podejścia jest otworzenie biznesu bazującego na franczyzie. W takim modelu kupujesz od kogoś licencję na wykorzystanie kompletnego, sprawdzonego modelu biznesowego, który już wcześniej został zweryfikowany i zoptymalizowany. Dostaniesz w ten sposób po prostu instrukcję zarabiania pieniędzy, czasem nawet gwarantowanych (np. Żabka gwarantuje w ostatniej kampanii promocyjnej kwotę 16 tys. brutto zysku / mc).

Wydawałoby się, że podejście statystyczne do biznesu jest idealne. Niestety, musisz pamiętać, że niesie ono ze sobą dość konkretne ograniczenia.

  1. Jeśli coś jest już niemal pewnym biznesem, to najprawdopodobniej jest również skomodytyzowane, a więc powszechne, z dużą liczbą działających na rynku podmiotów, z niskimi marżami i ogromną konkurencją.
  2. Trudno w ten sposób zrobić coś unikatowego (chociaż pamiętajmy, że wiele znaczących dziś marek na świecie wcale nie zaczynało jako pierwszych w danej kategorii, dołączali do rynku w późniejszej fazie, robiąc coś lepiej albo czekając na dojrzałość odbiorców do używania produktu). Bazujemy bowiem na danych, do których wszyscy mają taki sam dostęp, więc koniec końców będziemy podejmowali takie same lub zbliżone decyzje, jak inni.
  3. Jesteśmy bardziej narażeni na sytuacje niespodziewane. Pamiętajmy bowiem, że nasze biznesy w takim ujęciu bazują na danych historycznych – jeśli dane te nie uwzględniają jakichś zjawisk (np. pandemii), nasz model biznesowy może się łatwo załamać.

Czym jest podejście bazujące na woli?

Być może zamiast pojęcia „woli” powinienem wprowadzić tutaj popularny termin „wizja”, ale wydaje mi się, że ten ostatni jest niepełny znaczeniowo. Wola zawiera w sobie bowiem nie tylko zdolność do widzenia celu, ale również zdolność do jego realizacji.

Osoby, które zakładają biznesy bazujące na woli, widzą świat inaczej niż większość innych ludzi. Dostrzegają szanse w czasem skrajnie zwariowanych pomysłach, schylają się po przegrane sprawy, mają głębokie przekonanie o słuszności swojego stanowiska i siłę do zmieniania go w produkty. Statystyczny opis rzeczywistości jest dla nich zawsze historią, a one same patrzą w przyszłość, która może być całkowicie odmienna od tego, co już poznaliśmy.

Wola to zawsze gra o najwyższą stawkę, ponieważ – jeśli takiemu przedsiębiorcy uda się zmienić swoim produktem rynek – zazwyczaj zgarnia z niego całą śmietankę. To w ten sposób powstają największe fortuny, w które jesteśmy dziś zapatrzeni jako przykłady sukcesu: Amazon, Apple, Tesla etc. Zauważcie, że za każdą z tych firm stoi ktoś, kto z uparciem maniaka realizował swoją wolę.

Podobnie jak w wypadku podejścia statystycznego, podejście bazujące na woli ma też swoje ciemne strony jako strategia Twojego przyszłego biznesu.

  1. Zaledwie garstce osób udaje się zrobić w ten sposób coś naprawdę znaczącego i osiągnąć sukces. Biorąc pod uwagę liczbę przedsiębiorców na świecie i liczbę zakładanych codziennie nowych firm, Twoje statystyczne szanse na zrobienie nowego Facebooka są około 15x mniejsze od szans na wygranie w Lotto.
  2. Szansa na to, że Twój pomysł będzie realnym przełomem, a więc, że ludzie naprawdę zaczną robić coś inaczej, niż robili do tej pory, jest również statystycznie mało realna.
  3. Bardzo trudno jest zbudować trakcję i znaleźć tzw. wczesnych użytkowników.

Którą ścieżką podążać?

Wydaje mi się, że najłatwiej odpowiedzieć sobie na to pytanie, zaglądając wgłąb siebie. Każdy musi uświadomić sobie, czego pragnie i czego może się po sobie samym spodziewać. Jeśli jesteś osobą ostrożną i nie masz pomysłu, który spędza się sen z powiek, a chcesz zamienić się w przedsiębiorcę, sugerowałbym (przynajmniej na początku) ścieżkę sprawdzonych rozwiązań. Zainwestuj w myjnię samochodową, otwórz kawiarnię lub sklep internetowy. Może nie będziesz bogaty jak Bezos, ale z czasem na pewno będziesz się rozwijał, a wtedy otworzą się przed Tobą kolejne szanse.

Ale jeśli czujesz, że masz energię, siłę i wytrwałość do zmieniania świata (a jest to bardzo, bardzo trudne), zacznij go zmieniać. Branża startupowa jest otwarta na takich ludzi i gotowa ryzykować swoje pieniądze, bo wie, że zwrot może być niewyobrażalnie wysoki. W końcu – pomimo tego, że statystyczne szanse są bliskie zera – niektórym się czasem udaje.

Czy podejścia te się wykluczają?

Oczywiście nie. Zarysowałem je w tym tekście dość ostro, ponieważ zależy mi na tym, by każdy dobrze je rozumiał, ale w rzeczywistości bardzo często potrzebujesz jakiejś hybrydy.

Moim ulubionym przykładem jest opisany w biografii Jobsa przypadek jego firmy NeXT. Otóż firmie tej udało się stworzyć ponadprzeciętny system operacyjny (i cały komputer), ale nie odnieśli większego sukcesu, ponieważ Jobs nie chciał słyszeć na przykład o tym, że rynek nie był w stanie zaakceptować wówczas ogromnej jak na tamte czasy ceny komputera. Co więcej, regularnie nie udawało się firmie synchronizować premier produktowych z cyklem zakupowym jednostek badawczych (a to do nich był głównie skierowany NeXT).

Innymi słowy, możesz mieć najlepszy pomysł, ale pomysł ten musisz urealniać, by budować trakcję. No chyba, że masz nieskończone źródło gotówki. Wtedy możesz powtarzać mantrę „rynek nawet jeszcze nie wie, że tego chce”, tak długo, aż postawisz na swoim.

Czy ulegać romantycznej mitologii?

Myślę, że warto na koniec zaznaczyć, że całkowicie błędne jest założenie, jakoby ścieżka startupowa była w jakiś sposób lepsza od ścieżki sprawdzonych rozwiązań. A niestety wśród wielu – szczególnie młodych – osób pokutuje takie przekonanie.

Jeśli popatrzycie na listę najbogatszych Polaków, to obok innowatorów zobaczycie majątki zrobione na produkcji płytek łazienkowych i margaryny. Nikt nie powinien mieć więc kompleksów.

Bibliografia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *