Kilka tygodni temu dyrektorem generalnym Ninga — webowej platformy umożliwiającej tworzenie własnych serwisów społecznościowych — został Jason Rosenthal. Podjął on kontrowersyjną decyzję o wyrzuceniu wszystkich niepłacących administratorów witryn.

Tym samym Ning wycofał się ze stosowania modelu biznesowego znanego jako freemium. Część usług była dotychczas oferowana za darmo. Za niektóre, bardziej zaawansowane funkcje trzeba było jednak płacić.

Model freemium uchodził przez wiele lat za jedno z najbardziej obiecujących rozwiązań dla młodych, poszukujących pierwszych przychodów startupów. Zawsze wyglądało to tak samo: ruszała nowa usługa sieciowa, była bezpłatna dla wszystkich, zyskiwała na popularności i potem wprowadzała komercyjne pakiety.

Freemium nadal sprawdza się w wielu wypadkach. Podczas imprezy Freemium Summit, która odbyła się w marcu w San Francisco, mówiono o firmach, które osiągnęły dzięki temu modelowi biznesowemu sukces. Wśród nich znalazły się Evernote, Pandora i Dropbox.

Kluczowe dla tych witryn było odpowiednie zrównoważenie darmowych i płatnych funkcji. Wielu użytkowników mogło korzystać z aplikacji bezpłatnie, z drugiej strony znaczna część potrzebowała dodatkowych, komercyjnych opcji.

Nic nie wskazuje więc na to, aby freemium miało zaniknąć. Decyzja Ninga jest raczej wyjątkiem potwierdzającym regułę. Administratorzy strony podali, że 75% jej użytkowników i tak płaciło za jakieś usługi.

Model biznesowy znany jako freemium będzie na pewno ewoluował. Jednym z najważniejszych trendów jest ograniczanie liczby bezpłatnych funkcji i wprowadzanie dodatkowych ograniczeń, które utrudniają profesjonalne korzystanie z aplikacji.

Taką drogą poszło na przykład Prezi — narzędzie do tworzenia multimedialnych prezentacji w oknie przeglądarki. Aplikację skierowano głównie do małych i średnich firm oraz nowoczesnych menedżerów. Ci raczej nie będą chcieli pokazywać swoich pomysłów opatrzonych znakiem wodnym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *