Pewnego dnia dzięki uprzejmości wydawnictwa Helion w moje ręce trafił komiks poświęcony ważnemu epizodowi z życia Steve’a Jobsa. Epizod ten dotyczył zaangażowania nieżyjącego już szefa Apple w nauki Siakjamuniego, znanego jako Budda. Komiks przeczytałem, przetrawiłem i wycisnąłem sobie w głowie do jednej myśli.

Otóż w pewnym momencie, który obrazuje drastyczne zmiany wprowadzane przez Jobsa po jego powrocie do firmy, czytamy następujące słowa:

“Przyjmiemy nastawienie nowicjusza. Dzięki temu ego nie przysłoni nam możliwości”.

Zrozumiałem to zdanie tak mocno, tak dokładnie, tak dobitnie, że w zapale nieskromności mógłbym je uznać za własne. Ale o co tutaj chodzi?

Otóż Jobs wypowiada powyższe dwa zdania do grona ekspertów, którzy pracowali nad dotychczasowymi produktami Apple. Ekspertów posługujących się swoimi doświadczeniem i wiedzą (zarówno technologiczną, jak i rynkową), którzy jednocześnie tworzą grupę decyzyjną i wyznaczającą trendy. Wypowiada je, ponieważ widzi, że eksperci ci są zagubieni, nie potrafią działać, a ich ogląd rzeczywistości wprowadza raczej pomieszanie niż przejrzystość.

Czym więc jest postawa nowicjusza i w jaki sposób ego przysłania możliwości? To bardzo proste. Większość osób na swojej ścieżce menedżerskiej nabywa pewien zespół cech, przekonań, doświadczeń i ocen. Oceny te dotyczą zarówno świata zewnętrznego, jak i samego menedżera, tworząc finalnie autonomiczne wyobrażenie samego siebie, czyli “ja” (z łac. ego). To wyobrażone “ja” magazynuje różne przekonania odnośnie do statusu menedżera oraz jego roli w strukturze organizacji. Przekonania te są wynikiem wcześniejszych działań, np. sukcesów, przeforsowanych pomysłów czy trafionych decyzji. Menedżerskie ego zazwyczaj każe mu się więc stawiać w roli mędrca, mentora lub eksperta, który z góry wie, co dobre. Innymi słowy menedżer często jest już ukształtowany przez swoje “ja”, jego głowa jest twarda i trochę a priori widzi gotowe rozwiązania.

Postawa nowicjusza jes inna. Nowicjusz jest trochę jak materiał, z którego przygotujemy formę, a następnie wlewamy do niej najbardziej odpowiedni płyn. Nowicjusz nie wie na pewno, czy dany materiał jest najlepszy, czy dana forma będzie odpowiednia i czy wybrany płyn spełni oczekiwania. Nowicjusz nie nosi ze sobą bagażu doświadczeń, nie ma założeń, nie ograniczają go przesądy – innymi słowy nie ma sztywno uformowanego ego. Dlateo nowicjusz w odróżnieniu od eksperta widzi różne możliwości. Ekspert widzi tylko ścieżkę, którą ego podpowiada mu jako najlepszą, nowicjusz widzi mnóstwo ścieżek, ponieważ brak doświadczenia nie każe mu wybierać z ograniczonego zbioru.

No dobrze, ale przecież po to mamy doświadczonych menedżerów, by wiedzieli, którą ścieżką iść – powiecie. Odpowiadam: i tak, i nie.

Doświadczenie sprawdza się tylko do pewnego momentu. Weźmy pod uwagę następujący przykład. Mamy pracownika, któremu spada motywacja do pracy. Doświadczenie podpowiada nam, że pieniądze, awans lub nowy projekt z dużym prawdopodobieństwem ten stan zmienią – tak jest zazwyczaj. A co, jeśli to nie zadziała? Zwalniamy nieefektywną osobę? Niestety, bardzo często wielu menedżerów tak robi, ponieważ ich ego najzwyczajniej w świecie się obraża.

“Jak to, ja, wielka wiedza i doświadczenie, nie poradziłem sobie z problemem? To musi być wina kogoś innego” – zdaje się podpowiadać nam zbulwersowane ego.

Tymczasem postawa nowicjusza może rozwiązać problem o wiele szybciej. Zakłada ona, że nie znam a priori przyczyny problemu i dopiero go szukam. Zakłada ona również, że nie znam a priori sposobu rozwiązania problemu i dopiero go szukam. Bo przecież przyczyn spadku motywacji  mojego pracownika może być mnóstwo: choroba, problemy w domu, złe narzędzia pracy, niedopasowanie umiejętności do zadań etc. Nie znamy ich od razu.

Starajcie się więc w swojej pracy zarządczej oglądać rzeczywistość w jej pełni, w jej zmienności i różnorodności. Zadawajcie pytania i szukajcie odpowiedzi. Nakładanie na rzeczywistość gotowych form zbudowanych na waszych przesądach zubaża ją, zaciemnia wam obraz, a może nawet kogoś rani. Bądźcie świadomi swojego ego, jego śmieszności i faktu, że jest tylko zbiorem może nie do końca słusznych przekonań. Nauczcie się po prostu patrzeć na ego z boku. Powodzenia!

PS. Jeśli ktoś chciałby rozwinąć swoją wiedzę z zakresu współczesnego buddyzmu, polecam lekturę książki Lama Ole Nydahl, O naturze rzeczy (Warszawa, 2012).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *