We współczesnym świecie jeden z najczęściej powtarzanych sloganów dotyczy kreatywności. Wszyscy chcą, żebyśmy byli kreatywni i wymagają tego od swoich podopiecznych. Owszem, kreatywny członek zespołu to skarb, o którego należy dbać, ale czy potrzebujemy tylko kreatywnych ludzi? I czy są oni faktycznie lepsi od tzw. zadaniowców, którzy potrafią perfekcyjnie wykonać powierzone im zadanie?
Pracowałem kiedyś z pewnym deweloperem, od którego wymagałem dostarczania działającego kodu. Przygotowywałem dla niego specyfikację, robiłem listę tasków, kamieni milowych, dawałem narzędzia i oczekiwałem efektów.
Kiedy przychodził czas pierwszego “milestone’a”, okazywało się zazwyczaj, że mój deweloper jest w daleko w tyle, w stosunku do tego, czego od niego oczekiwałem. Otóż, on najczęściej dalej myślał o tym, jak nasza architektura powinna działać, by być perfekcyjną, zamiast po prostu “klepać kod”.
Na początku mnie to irytowało i dochodziło do napięć. Ale po pewnym czasie zrozumiałem, że źle rozpoznałem predyspozycje mojego dewelopera. Oczekiwałem działania, podczas gdy on pracował nad koncepcją.
Innym razem przyszedłem do jednego ze współpracujących ze mną redaktorów. Był to człowiek, który już jakiś czas trwał przy naszym zespole, sprawdzał się i wykazywał duży poziom zaangażowania. Zapytałem go, czy nie chciałby pełnić funkcji kierowniczej – prowadzenia pewnego obszaru naszych kompetencji. Odmówił.
Zrozumiałem wówczas, że dobrze się stało, że nie wziął tej funkcji, ponieważ był to człowiek, który świetnie sprawdzał się w zakresie powierzonych mu zadań. Co prawda, jego stanowisko pracy musiało być zawsze organizowane przeze mnie, to ja musiałem mu precyzyjnie pokazać, co i jak należy zrobić. Ale kiedy już te zadania miał powierzone, mogłem być pewien, że zostaną wykonane perfekcyjnie.
Tak doszedłem do banalnego może ale z pewnością ważnego dla działania zespołów wniosku: role w grupie muszą być precyzyjnie dobrane do charakteru jej członków – głównie ze względu na dychotomię: działanie – koncepcja.
Z perspektywy czasu naprawdę nie jestem w stanie opowiedzieć się po którejś ze stron tego rozróżnienia. Większość osób automatycznie opowiada się po stronie kreatywności, ale – pomyślcie – czymże ona by była bez rzeszy często bezimiennych wykonawców, którzy potrafią przekuć ideę na istniejący w rzeczywistości produkt?
Szanujcie więc sprawnych zadaniowców i doceniajcie ich na równi z tymi, którzy dostarczają wam świeżych koncepcji.
