Wiele osób – szczególnie tych, które zaczynają swoją karierę zawodową – w przestrzeni pracy widzi najważniejsze miejsce spełnienia. Owszem, kiedy mamy w rękach wymarzone stanowisko kierownicze, dbamy o to, by realizować powierzane nam cele z największym poświęceniem.

Jednak w większości wypadków nadmierne zaangażowanie w pracę usuwa z naszego obszaru działania dziedziny, które sprawiły, że znaleźliśmy się w danym miejscu. Przypomnijcie sobie, jak wyglądała wasza droga do stanowisko menedżerskiego – na pewno była ona usiana zbieranymi doświadczeniami, kształtowaniem i uczeniem się. Chłonęliście z otoczenia – nie tylko zawodowego, ale również kulturowego – i wszystko to ukształtowało waszą osobowość.

Wiele osób w momencie objęcia stanowiska kierowniczego zapomina o tym, uznając często, że etap „edukacyjny” mają już za sobą. Owszem, uczestniczy się od czasu do czasu w jakichś szkoleniach, ale bardzo często traktujemy je jako potwierdzenie nabytych umiejętności lub okazję mędrkowania przed prowadzącym. Żeby jednak być dobrym menedżerem, trzeba włożyć wiele pracy, by kontynuować proces rozwoju.

Jak to robić? Nie mam tutaj zbyt wiele oryginalnych tez do przedstawienia, a jeśli miałbym dać jakąś ogólną receptę, nazwałbym ją „chłonięciem świata”. Proces ten można realizować poprzez:

  • proste hobby – ogródek, bieganie czy instrument pomagają w osiągnięciu pierwszego etapu, który polega na tym, że potrafimy w ogóle robić coś innego niż pracować; dla wielu to podstawowe ćwiczenie – pierwszy bieg, podczas którego nie będziesz myślał o pracy, jest niesamowity,
  • zaawansowane hobby – żeglarstwo czy górskie wędrówki wymagają od nas większej ilości czasu i uczą znosić presję pozornego tracenia całych dni na rzecz inną niż praca; to również czas ćwiczenia przełączania się z używania lewej półkuli mózgu (organizacyjnej) na prawą (nazwijmy ją wrażeniową);
  • podróże – jak wiemy: kształcą; chodzi tutaj o umiejętność odnajdywania się w innych kontekstach i akceptowania informacji z nich płynących; poznajemy nowe struktury organizacji i myślenia, a następnie uczymy się w nich funkcjonować,
  • sztuka – w mojej ocenie jeden z najważniejszych elementów dalszego rozwoju menedżera, który pozwala wytworzyć w sobie narzędzia umożliwiające lepsze rozumienie świata i otoczenia; to dzięki sztuce menedżer uczy się myślenia „out-of-the-box” i potrafi rozwiązywać problemy, z którymi borykają się inni.

A jakie zagrożenie płynie z zatrzymania się na etapie „wow, jestem manago”? Zarządzanie to proces aktywny i nie jest tak, że każdy dzień przynosi mniej więcej to samo. Menedżer musi więc umieć reagować na zmiany i nowe warunki działania. Jeśli nie będzie na nie otwarty, zaczną się problemy z adaptacją, a to może prowadzić do jego upadku. Myślenie w kategoriach „a przecież zawsze robiłem to w określony sposób, dlaczego miałbym to zmieniać” nie zawsze przynosi skutek, ponieważ warunki działania zmieniają się w czasie.

Doświadczenie to nie zawsze wiedza, jak rozwiązać określony typ problemu, ale zdolność do zachowania się fachowo w kryzysie.

Jest jeszcze jeden aspekt – czysto praktyczny – umiejętności robienia czegoś innego niż praca. Otóż, żeby mieć czas na hobby, musisz dobrze zorganizować swój warsztat. Innymi słowy: po czym poznać kiepskiego menedżera? Po tym, że na nic nie ma czasu. Organizujcie się tak, żeby móc się rozwijać – bez tego szybko zaczniecie się cofać.

foto: sxc.hu (bizior)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *