Przepraszam, że wracam do bloga dopiero teraz, ale jak to zwykle bywa z projektami, przychodzi taki moment, kiedy wymagają one od nas 100% czasu. I to 100% czasu przypomniało mi bardzo wyraźnie, że kiedy poświęcamy się czemuś, co musi być ukończone w zadanym czasie, ukończone perfekcyjnie i w sposób nieprzekraczający budżetu, pojawia się stres.
Pamiętam, kiedy dawno temu pożegnaliśmy się nawzajem z jednym koderem, ponieważ podjęliśmy się zadania niemal niemożliwego do zrealizowania w danym czasie i o danych zasobach. Obaj byliśmy świeżymi osobami osadzonymi w swoich rolach i wydawało się nam, że wszystko jest możliwe.
Im bliżej na horyzoncie majaczył deadline, tym więcej pojawiało się między nami nieporozumień i napięć, które w ostatnich tygodniach pracy nad projektem przemieniły się w karczemne awantury i życzenia śmierci. Oczywiście, projekt w ostatnich tygodniach zwolnił, zamiast przyspieszyć, terminu nie dotrzymaliśmy, a nasza współpraca zakończyła się w najgorszy z możliwych sposobów.
Dlaczego tak się stało? Otóż, pomijając błędy techniczne, które wynikały przede wszystkim z myślenia życzeniowego), myślę, że największym problemem, który nas pokonał, był permanentny stres.
Zapewne wiecie, że wielu pracodawców lubi rządzić za pomocą stresu. Nawet w ogłoszeniach o wolnych stanowiskach bardzo często pojawia się klauzula w stylu “umiejętność pracy w stresie, pod napięciem lub presją czasu”. Zaraz wam pokażę, dlaczego powinniście unikać takich pracodawców, a sami nie organizować swojego zespołu wokół strachu i stresu.
Kortyzol: przyjaciel czy wirus?
W dużym uproszczeniu, które wystarczy dla tych rozważań, kiedy się stresujemy, wydzielamy kortyzol. Jest on często zwany potocznie hormonem stresu i jego głównym zadaniem jest regulowanie poziomu cukru we krwi. Ma to jednak daleko idące konsekwencje.
Niewielka dawka kortyzolu może być “przydatna” – sprawia ona, że organizm wydziela większe dawki energetyczne do krwiobiegu, a komórki nie mają jednocześnie standardowego na nie zapotrzebowania. Bardzo często objawia się to np. tym, że ludzie pracujący w stresie nie muszą jeść obiadu, albo w ogóle nie muszą jeść. Każdy z was zna sytuację “od rana jadę na kawie i papierosach”. Kortyzol pomaga także w uczeniu się, ale paradoksalnie tylko dlatego, żeby zapamiętać sytuację stresową i więcej się w niej nie znaleźć.
Jak już wcześniej wspomniałem, wielu “szefów” zasłyszało gdzieś o działaniu kortyzolu i powszechnie stosuje związane z nim techniki w swoich działaniach menedżerskich. Owszem, na bardzo krótkim odcinku pola bitwy (nazwałbym go “wyskakuj z okopu i biegnij co sił”) może to być przydatne, ale stałe zarządzanie przez stres będzie miało zawsze opłakane skutki.
Przede wszystkim, wysoki poziom kortyzolu – który jest skutkiem kilkudniowego, kilkunastodniowego albo po prostu stałego stresu – jest bardzo wyniszczający dla naszego organizmu. Kortyzol łączy się bowiem z komórkami naszego organizmu, które odpowiadają za odporność, i mówiąc obrazowo, przeszkadza im robić to, do czego zostały powołane. I nie jest to tylko statystyka, ale badania empiryczne, np. w Ohio State Univeristy, pokazują, że studentom wszelkie rany goiły się około 30% wolniej podczas sesji niż w trakcie standardowego roku szkolnego.
Innymi słowy: stres powoduje, że jesteśmy podatni na wszelkie wirusy, bakterie, a także:
- choroby serca,
- chorobę niedokrwienną,
- zawał,
- zaburzenie rytmu serca,
- nadciśnienie tętnicze,
- chorobę wrzodową żołądka i dwunastnicy,
- wysoki poziom cholesterolu we krwi,
- nerwice,
- bezsenność,
- obniżenie odporności,
- zaburzenia miesiączkowania,
- zaburzenia erekcji.
To nie są żarty. Zarządzając za pomocą stresu niszczysz swój zespół. Niszczysz go dosłownie, nie tylko osłabiając jego zdolność do działania i wykonywania zadań, ale atakując jego strukturę fizyczną. Owszem, są szefowie, którzy mówią “nie ma ludzi niezastąpionych”, którzy mielą i wypluwają kolejnych pracowników. Ale czy faktycznie chcesz być takim szefem? Czy chcesz doprowadzać do sytuacji takich, jak poniżej?
W kolejnych postach postaram się pokazać, jak na stres reagują kobiety, jak mężczyźni, i jak radzić sobie ze stresem.